Księga I
Stronica III "Ognisty szpieg"
Dziewczynka ściąga brwi nad oczami w jedną kreskę.
-Ona jest potworem!
-Revelio, podejdź do Vebregi. Ona nie jest żadnym straszydłem.
Eselenia stara się zaprowadzić ją do mnie, lecz mała jeszcze bardziej się staluje.
-Ona jest...!
-Czy Vebrega wygląda na potwora?
-Ona nim jest!
Serce na moment staje. Strach ściska mi żołądek. Przypomina mi się ostatnia przemiana, gdy wpadłam w cierniste krzaki i rozcięłam dłoń. Revelia mnie śledziła?
-Ona jest wielki...
-Śledzisz mnie?!
Siostra Eseleni spuszcza wzrok i zaciska wargi w srogim uśmiechu. Podchodzę do niej, ale przyjaciółka jest szybsza. Klęka przy niej i chwyta za dłoń.
-Dobrze się czujesz? Masz lodowate dłonie...
Staję obok wpatrując się w małą. Chwytam jej twarz w obie dłonie i szukam oczu. Revelia unika mojego spojrzenia jak płomień wody. Chłopczyk ściska rękę siostrzyczki.
-Revelia co ci jest?
Elfka zsuwa się bezwładnie po ścianie zamykając powieki. Brat odskakuje z krzykiem bólu rozcierając dłoń, która zaczyna pęcznieć.
-Parzy!
-Eselenio, zabierz go stąd szybko! Szybko!
Przyjaciółka pytającą spogląda na mnie i wyprowadza chłopczyka na zewnątrz. Nastaje cisza.
-Widziałaś mnie? Kiedy? Gdzie?
Revelia pada całkiem na ziemie. Nie rusza się. Zbliżam dłoń do jej serca. Niespodziwanie otwiera oczy i unosi wargi odsłaniając zęby, które zmieniają się w małe kły. Zakrywa serce ręką.
-Nie jesteś jedną z nas, nie jesteś elfem... Gdy władca Lomier dowie się, że zmieniasz się w...
-Precz mi z oczu!
-Każe cię zabić...
-Kto cię przysłał jadowita żmijo?
Dziewczynka chwyta mnie rozpalonymi dłońmi. Skóra zaczyna mnie palić. Wyrywam się z jej uścisku i robię kilka kroków w tył.
-Pan Ciemności spali was, spali Lomier, spali cały kraj!
-Precz podły szpiegu! Precz z Lomier!
Szukam wzrokiem czegoś do obrony, czegokolwiek. Dziewczynka wstaje i zaczyna iść w moją stronę. Białe kły lśnią w blasku słońca. Widać muszę się bronić gołymi rękoma. Stawiam krok w przód. Nie dam się zastraszyć. Wyciągam dłoń w jej stronę, a Revelia zaczyna się zwijać i zginać.
-Cofnij rękę! Cofnij!
Przykładam dłoń na jej klatkę piersiową. Zaczyna wydzierać się na całe gardło. Jej ciało staje w ogniu.
-Avgord i tak cię znajdzie!
Staram się wytrzymać palenie skóry i skurcz wszystkich mięśni ręki. Dziewczynka zmienia się w pył. Upadam na podłogę... Świat tańczy dziki taniec zabierając mnie w nicość...
Głośny krzyk sprawia, że umysł wraca do rzeczywistości. Wstaję, lecz ból sprowadza mnie z powrotem na dół. Mrugam oczami starając się pozbyć mroczków, które pykają mi przed oczami. Eselenia płacząc ściska bladą siostrzyczkę leżącą w bezruchu. Przecież Revelia zmieniła się w pył, prawda?
-Zabiłaś ją!!!
Elfka rzuca się na mnie zaciskjąc palce na mojej krtani.
-Nie rozumiesz...
-Zabiłaś mi siostrę!!!
Palce coraz mocniej przywierają do gardła. Spoglądam w oczy przyjaciółki. Wkradł się w nie mrok, mrok zła. Kładę dłoń na jej sercu tak jak uczyniłam to Revelii. Dziewczyna nieruchomieje i złość odpływa z jej duszy. Pada obok mnie i zamyka powieki.
-Co się dzieje?
Jakby w zwolnionym tempie podnoszę się do pozycji półsiedzącej. Ból daje o sobie znać przechodząc niczym strzała przez całą długość ręki. Zaciskając zęby zmuszam odrętwiałe ciało do dźwignięcia się do pionu. Eselenia ciężko oddychając nadal wpatruje się w nieruchome ciało siostrzyczki. W jej oczach błyszczą łzy.
-Dlaczego...ją...zabiłaś?
-Avgord obrał ciekawą strategię... Z najmniej podejrzanych formuje swoich szpiegów... Interesujące...
-Nie dociera?! Zabiłaś mi siostrę! Oskarżą cię o zabójstwo!
-Jedyne co uczyniłam to położenie dłoni na jej sercu...
Przyjaciółka podnosi się siadając po turecku. Przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Jej wzrok pada na moją rękę, która wciąż daje o sobie znać. Moje spojrzenie biegnie tuż za jej. Na skórze odznaczają się czarne pręgi tworzące różę. Gdy dotykam wypalonego znaku przez mięśnie przebiega prąd, który na sekundę mnie paraliżuje. Powstrzymując łzy pytam:
-Co to...?
-Boli?
-Jak cholera, a może bardziej...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz